Wielu autorów omówiło już krążący w na facebooku łańcuszek o prawach autorskich. Kolejne udostępnienia świadczą jednak o tym, że informacja o żarcie nie dotarła do wszystkich i dlatego postanowiłam też opisać problem.

Rozchodzi się o tekst:

W odpowiedzi na nową politykę FB informuję, że wszystkie moje dane personalne, ilustracje, rysunki, artykuły, muzyka, obrazki, fotografie, filmy itd. są obiektami moich praw autorskich.

W celu komercyjnego wykorzystania wszystkich wyżej wymienionych obiektów praw autorskich w każdym konkretnym przypadku wymagana jest moja pisemna zgoda!

FB jest teraz firmą publiczną. Dlatego też wszystkim użytko

wnikom tego portalu społecznościowego zaleca się umieszczenie na swoich stronach podobnych «powiadomień o prywatności», inaczej (jeżeli powiadomienie nie było opublikowane na stronie chociaż 1 raz), automatycznie pozwala się na dowolne wykorzystanie danych z waszej strony, waszych zdjęć i informacji, opublikowanych w wiadomościach na profilu waszej strony.
Notka jest nieprawdziwa, ponieważ zgodnie z art.1 ust4 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych

Art.1 ust.4 Ochrona przysługuje twórcy niezależnie od spełnienia jakichkolwiek formalności.

Tym samym, nigdy nie może dojść do sytuacji, w której twórca będzie musiał potwierdzać lub uzyskiwać prawa autorskie do swoich prac, poprzez jakiekolwiek oświadczenie.

Po drugie, zgodnie z regulaminem FB i tak zgodziliśmy się na udostępnianie informacji z naszego konta osobom, w ramach serwisu Facebook, które do tego upoważnimy (edytowalna polityka prywatności).

Użytkownik przyznaje nam niewyłączną, zbywalną, obejmującą prawo do udzielania sublicencji, bezpłatną, światową licencję zezwalającą na wykorzystanie wszelkich publikowanych przez siebie treści objętych prawem własności intelektualnej w ramach serwisu Facebook lub w związku z nim (Licencja IP). Licencja IP wygasa wraz z usunięciem przez użytkownika treści objętych prawami własności intelektualnej lub konta, o ile nie zostały one udostępnione innym osobom, które jej nie usunęły.”

Nie chcę kpić z większości osób, które się nabrały, ponieważ gdybym nie studiowała prawa, możliwe że też nie znałabym ustawy o prawie autorskim. Żartować można jednak z faktu, że tekst ten udostępniają często artyści, którzy powinni znać swój fach.

Z całej tej sprawy można wyciągnąć dwa wnioski. Ludzie są leniwi i nie sprawdzają informacji prawnych, nawet pod ryzykiem małej śmieszności. „Leniwy” to mocne słowo, ale wystarczyło informację sprawdzić w googlach.

Po drugie, widać wśród twórców strach przed potencjalnym kopiowaniem ich prac lub próbę zatrzymania prac już plagiatowanych. Strach zwykle wynika z niewiedzy, tak więc wygląda na to, że autorzy prac nie znają swoich praw. Jakby na to nie spojrzeć, rozchodziło się o znajomość tylko pierwszego artykułu, z najważniejszej ustawy o prawie autorskim…