Kilka dni temu Minister Kultury wystosował pismo do resortu sprawiedliwości z nieświeżym pomysłem powołania specjalnych wydziałów sądów ds. naruszeń praw twórców i wynalazców, czyli de facto specjalnych sądów prawa własności intelektualnej. Ministerstwo Sprawiedliwości nadal się zastanawia nad pomysłem, natomiast ja już mogę napisać co o tym sądzę.

Minister Bogdan Zdrojewski w swoim liście pisze:

„Takie rozwiązanie zapewniłoby wynalazcy oraz twórcy bezpieczeństwo prawne jego wynalazku lub dzieła, a także pomogłoby zharmonizować w skali kraju orzecznictwo z zakresu prawa własności intelektualnej, które bardzo często różni się mimo wydawania orzeczeń przez poszczególne sądy w identycznych lub podobnych stanach faktycznych.”

„Pragnę podkreślić, że środki realizacji praw własności intelektualnej mają znaczenie pierwszoplanowe zarówno dla powodzenia działań gospodarczych, eliminacji zagrożeń związanych ze świadomym naruszaniem tych praw na skalę komercyjną, jak i zmniejszania ograniczeń związanych z powszechnym dostępem do informacji, wiedzy czy rynków kreatywnych.”

Faktycznie mówi się o dużych rozbieżnościach w orzekanych wyrokach dotyczących prawa własności intelektualnej. Nieostra ustawa i  pociąga za sobą szaloną kreatywność doktryny oraz przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Jak powiedziała mi znajoma pani sędzia, orzekanie w takich sprawach jest wątpliwą przyjemnością dla samych sędziów, ponieważ są to wyroki oparte bardziej na ich intuicji niż twardych podstawach w prawie.

Pan Minister ma moim zdaniem również rację ponosząc, że niejasność interpretacji przepisów związanych z prawem własności intelektualnej jest szczególnie niekorzystna dla młodziutkich biznesów. Nietrudno sobie wyobrazić, że wyrok dotyczący nieuczciwej konkurencji, patentu czy łamania praw autorskich może zadecydować o być albo nie być powstającego start-upu. Sądy własności intelektualnej pozwoliłaby na większą przewidywalność orzekanych wyroków.

Zastanawia mnie natomiast kwestia techniczno-ekonomiczna. Nie mam świadomości, jakich kosztów oraz czasu wymagałaby proponowana przez pana Zdrojewskiego zmiana ale sądzę, że pomysłem wymagającym podobnych nakładów byłoby po prostu intensywne szkolenie dla sędziów.  Może, tak jak pisałam na początku, warto prześledzić ten łańcuch przyczynowo-skutkowy i naprawiać przyczynę problemów u źródła. Najlepiej porządną nowelizacją istniejących ustaw z tego zakresu. Wszystkie pozostałe pomysły, ze swojej natury będą tylko tymczasowym rozwiązaniem.