Co w sytuacji, gdy dochodzi do roszady w składzie zespołu, w którym muzycy nigdy nie podpisali ze sobą umowy? Kto ma prawo do nazwy zespołu?

bez umowy W sytuacji „bez umowy” znaleźli się członkowie tak znanych zespołów jak Kombi, Stare Dobre Małżeństwo, Pectus czy Alibabki.  Orzeczenia sądów, wydane w ich sprawach, są wskazówkami w formułowaniu kryteriów przyznawania prawa do nazwy. Niestety nie znajdziemy większych konkretów w samej ustawie o prawach autorskich.

Uznaje się, że nazwa zespołem nie jest utworem ale dobrem osobistym dobro osobiste. Wynika z tego, że mamy prawo żądać zaniechania naruszeń, naprawienia szkody lub zamieszczenia sprostowania w prasie od osoby, która bezprawnie podszywa się pod nazwę zespołu muzycznego. Przy zespołach muzycznych, zwykle będzie chodziło o koncertowanie, pokazywanie się w mediach lub wydawanie płyt pod nazwą, do których nie ma się praw.

Z drugiej strony, w kontekście dóbr osobistych, w USA zapadł wyrok, w którym stwierdzono, że nie można zakazać byłemu muzykowi powoływania się na byłe członkostwo w zespole muzycznym i czerpanie z tego tytułu korzyści.

Głównym kryteriów przyznania prawa do zespołu jest stopień wkładu muzyka lub managera w wyraz artystyczny wyraz artystyczny zespołu. Wkład managera jest kolosalny, gdy jest to zespół typu boysband, który rekrutuje członków na zasadzie castingu. W pełni określa to sentencja Sądu Najwyższego z 1977 roku.

 

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 16 marca 1977 r. I CR 66/77

 

1. Spór o nazwę zespołu chóralnego jest sporem o ochronę dobra osobistego.
2. Prawo używania w działalności artystycznej określonej nazwy ani nie stanowi przedmiotu prawa autorskiego, ani też pośrednio nie łączy się z działaniem o twórczym charakterze.
3. O tym, komu spośród członków zespołu przysługuje w razie sporu prawo do używania nazwy decydować powinno to, kto wniósł większy osobisty wkład pracy twórczej do działalności artystycznej zespołu.
4. Brak jest podstaw do traktowania nazwy zespołu jako służącej łącznie wszystkim członkom zespołu.

i kolejny

Wyrok Sądu Najwyższego z dnia 30 maja 1988 r. I CR 124/88

 

Nazwa zespołu artystycznego – w braku odmiennej umowy w tym względzie – stanowi dobro osobiste wszystkich jego członków, chyba że bądź wiąże się ona treściowo z jednym tylko lub z niektórymi z nich,bądź chodzi o zespół utworzony, nazwany i kierowany przez jednego z członków w sposób tak wyraźny i oczywisty, iż uchodzi za zespół tej osoby.W wypadku zmian w składzie osobowym zespołu artystycznego, używającego nazwy stanowiącej dobro osobiste wszystkich jego członków, ocena, czy i komu przysługuje prawo używania tej nazwy dalej, powinna – w razie sporu – być dokonana z uwzględnieniem konkretnych okoliczności, a w szczególności po rozważeniu, czy w wyniku tych zmian pozostaje nadal grupa osób mogąca kontynuować pracę zespołu w sposób odbiegający istotnie od stylu i poziomu pracy w poprzednim składzie.

dbałość o odbiorcówPod koniec drugiego przytoczonego wyroku, Sąd Najwyższy odwołał się do kolejnego kryterium -niewprowadzania odbiorców w błąd. Zdaniem sądów, jedną z przyczyn przyznawania prawa do nazwy określonym osobom jest zagwarantowanie słuchaczom, kierującym się nazwą zespołu, muzyki w dotychczasowym składzie zespołu, czyli produktu do którego byli dotychczas przyzwyczajeni.

Można jednak założyć zespół, któremu nie zagrozi rozpad „o kasę”. Wystarczy zarejestrować nazwę jako znak towarowy, lub  podpisać umowę z wszystkimi członkami zespołu, w której określi się kto będzie miał jakie wpływy z koncertów, sprzedaży płyt i innych źródeł oraz oczywiście komu przysługuje prawo do posługiwania się nazwą zespołu. Wiem, że osoby, które tworzą zespoły w grupie bliskich przyjaciół boją się że propozycja podpisania umowy sugeruje brak zaufania. Uważam jednak, że podpisanie umowy to właśnie wyraz troski o utrzymanie dobrych relacji, bez względu na rzeczywistość show biznesu.

P.S Na scenie szaleje Basia z Crowdu.