Od kilku miesięcy chałupniczo pozycjonuje własne strony internetowe, dlatego czując się już w jakimś zakresie kompetentna w tych dwóch obszarach postanowiłam napisać tekst o prawnych aspektach SEO. Najważniejszą kwestią do omówienia jest SEO a prawo nieuczciwej konkurencji.

Ustawa o nieuczciwej konkurencji

Istnieje ustawa, która wyznacza zasady fair-play w biznesie – ustawa o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji. W kontekście SEO, najbardziej będzie interesować nas art.14 i art.15 tej ustawy:

Art. 14. 1.Czynem nieuczciwej konkurencji jest rozpowszechnianie nieprawdziwych lub wprowadzających w błąd wiadomości o swoim lub innym przedsiębiorcy albo przedsiębiorstwie, w celu przysporzenia korzyści lub wyrządzenia szkody.
2.Wiadomościami, o których mowa w ust. 1, są nieprawdziwe lub wprowadzające w błąd informacje, w szczególności o:
1) osobach kierujących przedsiębiorstwem;
2) wytwarzanych towarach lub świadczonych usługach;
3) stosowanych cenach;
4) sytuacji gospodarczej lub prawnej.
3.Rozpowszechnianiem wiadomości, o których mowa w ust. 1, jest również posługiwanie się:
1) nieprzysługującymi lub nieścisłymi tytułami, stopniami albo innymi informacjami o kwalifikacjach pracowników;
2) nieprawdziwymi atestami;
3) nierzetelnymi wynikami badań;
4) nierzetelnymi informacjami o wyróżnieniach lub oznaczeniach produktów lub usług.

Podany przepis mówi o wiadomościach nieprawdziwych, rozumianych zero-jedynkowo jako prawda lub fałsz, albo o wiadomościach wprowadzających w błąd, czyli wszystkich tych, które balansują między prawdą i fałszem. Informacje te muszą być szkodliwe dla drugiej strony.

Ustawa skierowana jest przede wszystkim do stosunków przedsiębiorcy z przedsiębiorcą. Czyn nieuczciwej konkurencji powinien być popełniony w związku z działalnością gospodarczą. Bardzo istotny, a niestety nie do końca intuicyjny jest fakt, że przedsiębiorcy ci NIE muszą być w BEZPOŚREDNIM stosunku konkurencji. To znaczy, że nie jest konieczne aby sprzedawali asortyment tego samego rodzaju czy funkcjonowali w jednej branży. Ma to duże znaczenie w perspektywie pozycjonowania stron, gdzie słowa kluczowe, mogą odnosić się do różnych kontekstów gospodarczych, różnego rodzaju pełnionych usług czy produktów, a konkurencyjność odnosi się jedynie do pozycji w wynikach wyszukiwania.

Kolejny ważny element tego przepisu to zamiar  z jakim popełnia się czyn. Sąd Najwyższy w wyroku z 1.12.2004 r., III CK 15/04 stwierdził, że czyn nie musi być zawiniony aby doszło do naruszenia przepisu. Inaczej mówiąc, nie trzeba mieć zamiaru wprowadzenia kogoś w błąd czy osiągnięcia przewagi nad konkurentem.

Optymalizacja strony

Pierwsza pułapka pojawia nam się w opisywaniu strony w kodzie HTML. Słowa kluczowe, tytuł, opis, autor, meta tagi i inne parametry z punktu widzenia prawa nieuczciwej konkurencji powinny zostać oznaczone w zgodności z prawdziwą działalnością przedsiębiorcy czy strony. Z uwagi na fakt, że większość użytkowników wyszukiwarek internetowych nie rozumie mechanizmu działania pozycjonowania stron, dzięki naszemu opisowi mogą w wynikach wyszukiwania otrzymać informacje nieprawdziwe lub zostać wprowadzeni w błąd z art.14 ust. 2 pkt 4 ustawy o nieuczciwej konkurencji.

Analizując ten przepis słowo po słowie- ze względu na nieograniczony krąg adresatów nasze działanie z pewnością będzie „rozpowszechnianiem„. Przy tej przesłance nie ma znaczenia, czy informacja ta jest widoczna bezpośrednio na stronie, a nie w kodzie. Z kolei z uwagi na funkcjonalność wyszukiwarek internetowych (wyszukiwanie konkretnych produktów lub informacji o określonych przedsiębiorstwach), umieszczanie takich znaczników stanowić też będzie „wiadomość„, a konkretnie informację o własnym przedsiębiorstwie.

Skrajnym przykładem informacji nieprawdziwych będzie podawanie w słowach kluczowych sklepu internetowego nazw renomowanych marek, których dany sklep nie ma w sprzedaży. Wiecie jednak, że takie praktyki są także uważane za niewłaściwe przez Googla, tak więc niezgodność z ustawą nie jest jedyną motywacją aby optymalizować stronę w sposób zgodny z prawdą.

Komentarze i precle

Kolejnym punktem zapalnym są niestety komentarze z linkami oraz artykuły presell. Wprawdzie sam fakt umieszczenia linku ma niewielkie znaczenie w kontekście ustawy, natomiast wiadomym jest, że aby komentarz nie został usunięty przez moderatora musi zawierać merytoryczną treść.

Zazwyczaj wasze komentarze z aktywnymi linkami wskazują, że dana strona była dla was przydatna, interesująca lub jest waszym zdaniem najlepsza spośród jej konkurentów. Moim zdaniem publikowanie takich wiadomości, o zgrozo, idealnie wpasowuje się w art. 14 ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, szczególnie jeśli zajmują się tym firmy pozycjonerskie. Tworzy to sytuację, w której ktoś podszywa się pod zwolennika danego przedsiębiorstwa i wprowadza innych internautów w błąd, że jest to przedsiębiorstwo warte zainteresowania. Z kolei w skali całego internetu, duża liczba linków daje mylny skutek względem wyszukiwarki, że istnieje duże zainteresowanie danym adresem www ze strony internautów. Jest to zresztą proceder łatwy do udowodnienia skoro pozycjonerzy publikują informacje w sieci pod różnymi pseudonimami, pozorując różne tożsamości.

Moim zdaniem, inaczej wygląda sytuacja, w której osobiście i w pierwszej osobie uczestniczę w dyskusjach internetowych, linkując jednocześnie w podpisie do własnego bloga. Brak tu przesłanki podania informacji nieprawdziwej lub wprowadzającej w błąd.

Podobną sytuację do komentarzy mamy z precalmi, które są tworzone aby wprowadzić wyszukiwarkę, a co za tym idzie innych internautów, w błąd co do tego, że dany link jest chętnie cytowany i używany.  Często takie artykuły sa wzmacnianie symulowaną pozytywną recenzją na temat usługi czy produktu.

Depozycjonowanie stron

Nie ma wątpliwości co do faktu, że praktyki polegające na depozycjonowaniu stron są nieuczciwe. Nie będę się też nad tym tematem długo rozwodzić. Gdyby zdefiniować depozycjonowanie w kontekście ustawy, jest to celowe rozpowszechnianie jakiejś informacji (linku), w szkodliwym kontekście, który tym samym wprowadza w błąd innych uczestników obrotu, z wyszukiwarką włącznie. Powołując się w tym wypadku na czyn nieuczciwej konkurencji, należy się jednak odnieść nie do art.14 a do art.15 ustawy, który mówi o podniesieniu własnej sytuacji na rynku, kosztem utrudniania innym przedsiębiorcom dostępu do rynku.

Nielegalne pozycjonowanie?

Wiem, że moje powyższe przemyślenia prowadzą do okrojenia większości dotychczasowych praktyk pozycjonerskich na polskim rynku. Gdyby zatem wyodrębnić obszary działań, które pozwalają nam pozycjonować, czyli optymalizowanie strony, katalogowanie, linkowanie (precle, komentarze, własne zapleczówki), to powyższe założenia dotyczące nieuczciwej konkurencji pozostawiłyby jedynie optymalizowanie (i to uczciwe) oraz ewentualnie katalogowanie stron jako zgodne z prawem.

Myśl o tym na początku mocno mnie uderzyła. Zaczęłam się zastanawiać, czy nasza ustawa nie wspiera tym samym dobrych praktyk dla webmasterów jakie proponuje Google. Kto wie, może ta teoria zostanie kiedyś powszechnie przyjęta, a my w końcu zaczniemy zgodnie z wolą Googla poważniej zajmować się samą treścią strony.