Gościnny wpis Agnieszki Guzik.

Od kilku dni w Internecie aż huczy od informacji, że 27 maja krakowski Sąd Okręgowy wydał w sprawie z powództwa Stowarzyszenia Filmowców Polskich, wytwórni Akson Studio i Studio Filmowe Zebra oraz producenta Michała Kwiecińskiego przeciwko Chomikuj.pl wyrok, którym sąd nakazał serwisowi comiesięczne, obowiązujące przez 3 lata od uprawomocnienia się wyroku (czyli, de facto, obowiązek ten jeszcze nie powstał) wyszukiwanie przy użyciu Google i Bing takich haseł, jak „chomikuj+dzień świra+film”, „chomikuj+katyń+film”, „chomikuj+wenecja+film”.

Do tej pory serwisy hostingowe, czyli pozwalające na umieszczanie w nich wszelkiego rodzaju plików, nie miały obowiązku wyszukiwania na swoich serwerach zawartości, która naruszałaby czyjeś prawa autorskie. Nakaz taki nie wynika zresztą z obowiązujących przepisów prawnych. Ich obowiązkiem było jedynie reagowanie na zgłoszenia o naruszeniach poprzez uniemożliwienie rozpowszechniania (czytaj: usunięcie) plików stanowiących pirackie kopie filmów, muzyki, książek itd.
Sytuacja jest o tyle problematyczna, że – jak zapewne większość internautów się orientuje– na chomikuj.pl istnieje system nagradzania użytkowników za ściągnięcie udostępnionych przez nich treści przez innych użytkowników. Istnieje tam swoisty „taryfikator”, który za konkretny rozmiar pobranego przez inną osobę pliku przyznaje temu, który go udostępnia pewną konkretną liczbę punktów. Punkty te są wymienne na transfer, który można spożytkować ściągając pliki od innych i nabijając im punkty i koło się zamyka. Co więcej, jeśli ktoś nie posiada wystarczającego transferu i nie ma punktów, które mógłby na nie wymienić, musi zapłacić – a zatem serwis odnosi realne korzyści finansowe z pobierania z jego serwerów treści naruszających prawa autorskie osób trzecich.

Jeżeli wyrok uprawomocni się w aktualnej postaci, to realizacja nałożonego na Chomikuj.pl obowiązku może prowadzić do kuriozalnych sytuacji, gdy po przeszukaniu serwisu przy użyciu Google i Bing jako wyniki wyszukiwania pojawią się owszem, filmy o wymienionych w wyroku tytułach, ale prywatne – „Dzień świra” dorobił się statusu filmy kultowego, samo sformułowanie też nie jest rzadkie, więc wystarczy, że ktoś nakręci swój żartobliwy materiał i tak zatytułuje plik. Nie wspominając już o nagraniach wycieczek do Wenecji lub – może rzadziej – Katynia.

Taki sposób walki z piractwem, tj. blokowanie procederu u źródła, będzie z całą pewnością skuteczniejszy, niż ściganie osób, które tak udostępnione pliki pobrały (prokuratury w całym kraju borykają się ze śledztwami w takich sprawach, bo znalezienie sprawców, czyli faktycznie pobierających, nie należy do najłatwiejszych i o ile uzyskanie adresu, pod jakim pliki zostały pobrane nie nastręcza trudności, to ustalenie, który z domowników to zrobił – już tak). Niebezpieczny jest jednak precedens, który przerzuca odpowiedzialność za publikowane przez użytkowników treści na właściciela serwisu – posługując się tym tokiem myślenia, w końcu ktoś dojdzie do wniosku, że za obraźliwy komentarz dotyczący mniejszości seksualnych czy jakiegoś polityka np. na Onet.pl (a poziom agresji w dyskusji pod publikowanymi tam artykułami jest zatrważająco wysoki) odpowiadał będzie właśnie serwis, a nie autor. Czy na pewno chcemy iść w tym kierunku?

Wyrok nie jest prawomocny, a pełnomocnik serwisu Chomikuj.pl zapowiada apelację.

Agnieszka Guzik
Agnieszka Guzik
Aplikantka radcowska przy OIRP w Krakowie. Podczas studiów związana z Towarzystwem Biblioteki Słuchaczów Prawa, gdzie przez kilka lat prowadziła zajęcia z Logiki dla prawników. Interesuje się logiką prawniczą, prawem handlowym, prawem własności intelektualnej oraz ADR.

Zobacz inne teksty Agnieszki Guzik.