Kulinarna blogosfera kwitnie. Nie dość, że jest modna to również całkiem dochodowa, co przyciąga kolejnych kucharzy-amatorów. Są wśród blogerów tacy, którzy idąc na skróty kopiują przepisy kolegów, w mniej lub bardziej wysublimowany sposób. Czy kopiowanie przepisów kulinarnych jest legalne ?

Mateusz, właściciel tworzonego z żoną bloga kulinarnego, napisał do mnie:

„Znalazłem mój wpis na innej stronie. Co prawda jest tam link do oryginalnego wpisu ale jednak mi się to nie podoba. Uważam że jest różnica pomiędzy reklamą a kradzieżą.”

Tak więc od początku…

Dwa jajeczka, marcheweczka …

Przy kopiowaniu przepisu należy rozróżnić problem kopiowania samej receptury (proporcji i składników), opisu wykonywanych czynności oraz, często przy okazji, zdjęć.

Aby przyznać ochronę z prawa autorskiego, zawsze należy udowodnić czy nasz obiekt jest „utworem” w rozumieniu ustawy. Utwór musi być dziełem człowieka i co najważniejsze, przejawiać cechy twórcze. Cechy twórcze z pewnością przejawiają zdjęcia i opis całego przepisu.

Przyjmuje się jednak, że same proporcje oraz dobór składników w potrawie, nie podlegają ochronie prawnoautorskiej.

Reasumując, kopiowanie w całości przepisu, a dokładnie całej notki z opisem przyrządzenia potrawy, jest nielegalne, ponieważ jest niezgodne z art.17 oraz art.23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Art. 17.
Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, twórcy przysługuje wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.

Art. 23.
1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. (…)
2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego.

Osoba publikująca Twoją notkę w internecie na pewno udostępnia ją szerszemu gronu osób niż tych „pozostających w związku osobistym”, a jeśli czerpie korzyści z prowadzenia swojej strony, nie jest to już korzystanie „nieodpłatne”.

Przecież podpisałem autora!

Osoby kopiujące cudze prace, jednocześnie oznaczając źródło lub autora, często sądzą że działają legalnie. Ich zachowanie nawiązuje do prawa cytatu z art.29 ale jednak się w nim nie mieści. Wprawdzie można „cytować” drobne utwory, do których pewnie należą przepisy kulinarne, ale musi być to uzasadnione. Wyobrażam sobie, że kopiowanie przepisu kulinarnego byłoby uzasadnione gdybym na przykład tworzyła notkę omawiającą styl w jakim piszą blogerzy.

Art. 29.
1. Wolno przytaczać w utworach stanowiących samoistną całość urywki rozpowszechnionych utworów lub drobne utwory w całości, w zakresie uzasadnionym wyjaśnianiem, analizą krytyczną, nauczaniem lub prawami gatunku twórczości.

W kontekście prawa cytatu, również trzeba przyjąć, że kopiowanie zdjęć, nawet z podpisaniem autora, jest niezgodne z prawem skoro nie jest uzasadnionym zabiegiem twórczym.

Jak dochodzić swoich praw?

Na początek proponowałabym wysłanie notki informującej o złamaniu prawa (polecam ją również do umieszczenia na blogu). Jeśli upomnienie i prośba o usunięcie skopiowanej notki nie wystarczą skontaktujcie się ze mną, a będziemy coś dalej radzić.

Tworzone na tym blogu zdjęcia oraz przepisy kulinarne są mojego autorstwa i podlegają ochronie prawnej. Kopiowanie wpisów bez mojej zgody jest naruszeniem art.17 oraz art.23 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Wskazanie autora lub podlinkowanie nie zwalnia kopiującego opis przepisu w całości od odpowiedzialności, co wynika z art.29 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Szanuj moje prawa.

www.prawatworcow.pl

Będzie mi miło, jeśli w takiej notce zawrzecie adres mojego bloga.

P.S Mateusz i jego żona zgodzili się na udostępnienie przeze mnie zdjęcia ilustrującego notkę. Wystarczyło zapytać.